W niewłaściwym miejscu

Leslie M. Grant

                                                                                   Widoczna przyczyna

1. Abram w Egipcie, Księga Rodzaju 12,10                 Niepokój

2. Lot w Sodomie Księga Rodzaju 19,1                       Ambicja

3. Jakub w Sychem Księga Rodzaju 33,18-20             Połowiczność serca

4. Dawid na dachu domu 2. Księga Samuela 11,2      Indolencja

5. Mąż Boży pod dębem 1. Księga Królewska 13,14   Niezadowolenie

6. Eliasz pod jałowcem 1. Księga Królewska 19,4        Zniechęcenie

7. Jonasz w statku Księga Jonasza 1,5                         Samowola

8. Piotr przy ogniu Ewangelia wg Łukasza 22,55         Strach

9. Paweł w Jerozolimie Dzieje Apostolskie 21,15-26   Gorliwość duchowa

 

Jakże łatwo możemy dostrzec poważne błędy tych umiłowanych świętych Bożych, które popełnili, będąc tam, gdzie byli, i wynikające z tego pozytywne szkody. A jednak czy nasze serca mogą ignorować smutny fakt, że te same niepokojące motywy, mają zbyt wielki wpływ na sprowadzenie nas na manowce? Jakże groźni są ci wrogowie, przed którymi nie mamy żadnej realnej ochrony, jeśli nie jesteśmy uzbrojeni w całą zbroję Bożą.

W istocie, jeśli tylko opuścimy tarczę wiary, przeciwnik użyje tych ognistych strzał z pełną korzyścią. Jeśli spokojnie przeanalizujemy wszystkie te motywy, okaże się, że każdy z nich wynika z osobistej pychy, która jest jedyną zasadą w człowieku, która odpowie na podstępne oszustwo wroga, który sam upadł przez pychę. Dobrze jest jednak, gdy te sprawy są dla nas tak rozłożone, abyśmy mogli rozeznać działanie takich motywów w naszych sercach i osądzić je bezstronnie.

1. Któż z nas nie poznał i nie współczuł z niepokojem Abrama, nie tylko o siebie, ale i o swoich bliskich, gdy głód nawiedza ziemię obiecaną? Kierowany wzrokiem, idzie tam, gdzie widzi, że jest jedzenie. Wiara zachwiała się, gdyż Bóg wprowadził go do ziemi, a czyż nie miałby go podtrzymywać, niezależnie od tego czy w tej ziemi jest głód czy nie? Czy mamy opuścić miejsce świadectwa Bożego z obawy o przyszłość i szukać innych pól, które wydają się bardziej zielone? Niezależnie od tego, czy chodzi o potrzeby materialne czy duchowe, o nic się nie troszczmy, lecz we wszystkim z modlitwą i błaganiem, z dziękczynieniem, zanośmy prośby do Boga. List do Filipian 4:6. To właśnie przynosi pokój Boży, a nie szukanie gdzie indziej jakiegoś zaopatrzenia, które wydaje się atrakcyjne. Jeśli istnieją surowe próby wiary, to są one po to, aby nas sprawdzić. Ale próba wiary waszej jest o wiele cenniejsza niż złoto, które ginie. 1. List Piotra 1,7. Dlaczego mielibyśmy być zadowoleni z tego, że nie zdamy tej próby i będziemy za to cierpieć?

2. Abram jednak w pełni się z tego ociągania wyleczył: Atrakcje Egiptu zwiodły go tylko na pewien czas. Nie tak było z Lotem. Jeśli nie wyleczymy się z tego ducha niepokoju, może on łatwo przerodzić się w światową ambicję. Możemy szczerze twierdzić, że musimy zarabiać na życie na ziemi, ale jakże wielu z tych, którzy tak czynią, bardzo szybko wpada w sidła szukania ziemskich korzyści i pozycji! Lot mógł sobie wmówić, że naprawdę starał się poprawić stan Sodomy, tak jak niektórzy chrześcijanie starają się poprawić świat, ale czy jest to do końca uczciwe? Siedział jako sędzia w bramie Sodomy. Czy mógł odważyć się powiedzieć, że naprawdę dążył do poprawy Sodomy, nie troszcząc się o swoje własne ziemskie warunki? O nie, on miał ambicję tylko dla siebie i wszystko stracił. Cóż za przestroga dla dziecka Bożego!

3. W Jakubie można dostrzec coś z tego samego ducha w Haranie, ciężko pracował, aby zapewnić sobie dom, ale nie zapomniał, że wiele zawdzięcza łasce Bożej. Bóg rzeczywiście stara się tą samą łaską przywrócić go w pełni do zdrowia, kiedy każe mu wrócić do Betel, domu Bożego. Jakub pozostał jednak w drodze, a w Sychem kupił działkę pola i osiadł na stałe. Zamiast zostawić świat w całości, kupił jego małą część, a cena, jaką później zapłacił, była o wiele wyższa niż srebro czy złoto. Jakże łatwo i my, z powodu podzielonych uczuć, możemy zadowolić się domem przejściowym, zamiast znaleźć się w miejscu, które Bóg dla nas przygotował, w domu Bożym. Ale skutki tutaj, w rodzinie Jakuba, były najbardziej haniebnie złe w jego historii. Strzeżmy się bardzo podzielonego serca, częściowo dla Pana, częściowo dla świata, ale módlmy się szczerze z Psalmistą: Naucz mnie drogi Twojej, o Panie, będę chodził w prawdzie Twojej: zjednocz serce moje, aby się bało Imienia Twego. Księga Psalmów 86:11.

4. Z drugiej strony, jeśli nauczymy się odrzucać ziemskie ambicje, czy to oznacza, że możemy oddać się leniwej egzystencji? Czy to możliwe, że taka myśl przyświecała Dawidowi w czasie, gdy królowie wyruszają na wojnę? Skoro nie miał potrzeby zdobywać niczego dla siebie, czyżby zapomniał, że jest jeszcze wiele do zdobycia dla Boga? Ale indolencja prowadzi do grzechu. Dawid, energiczny i oddany Bogu człowiek, jakim był wcześniej, teraz nie miał nic innego do roboty, jak tylko chodzić po dachu domu, chociaż Izrael wyruszył na wojnę. Czy jesteśmy w żywotnym ćwiczeniu w sprawach Bożych? Nie osiadajmy w samolubnym zadowoleniu, ale wykorzystujmy czas wolny na karmienie naszych dusz prawdą Słowa Bożego i idźmy naprzód, aby świadczyć o Panu Jezusie, jako Jego dobrzy żołnierze. Jeśli jesteśmy skłonni pozwolić na indolencję w naszym życiu, to świat ma tysiące atrakcji, aby pobudzić nasze naturalne zmysły, na które, gdybyśmy byli odpowiednio zaangażowani, nie mielibyśmy ani czasu, ani ochoty. Czy wieczny Bóg chwały nie może dostarczyć nam wystarczająco dużo, abyśmy z pożytkiem zajęli nasz czas? Nie usprawiedliwiajmy się, że nie potrafimy Mu służyć.

5. Inne niebezpieczeństwo grozi nawet tym, których Bóg może użyć do wiernej służby. Mąż Boży w 1. Księdze Królewskiej 13 był posłuszny głosowi Pana, gdy złożył uroczyste świadectwo przeciwko Jeroboamowi i jego bałwochwalczemu ołtarzowi w Betel, i posłusznie rozpoczął swoją podróż powrotną, idąc inną drogą. Dlaczego zatrzymał się, aby usiąść pod dębem? To tutaj został oszukany przez starego proroka i wpadł w sidła, o których Słowo Boże uroczyście go ostrzegało, i został zabity przez lwa. Gdyby groza zła w Betel miała dla niego odpowiednią wagę, o czym świadczy uroczyste Słowo Boże, z pewnością nie pozostałby tam ani chwili dłużej. Ale pozwalając sobie na pewną przyjemną satysfakcję z tego, że wiernie wypowiedział Słowo Boże, zamiast poczuć jeszcze siłę tego Słowa we własnej duszy, znajdował się w stanie, w którym mógł zostać oszukany. Cóż za przestroga! Jeśli pozwolimy sobie na odrobinę samozadowolenia, możemy zostać zwiedzeni do rzeczywistego nieposłuszeństwa Słowu Bożemu. Jeśli stary prorok był winien świadomego oszustwa, to człowiek Boży jest winny tego, że został oszukany, i to on cierpi. Jakże dobrze jest wziąć sobie do serca słowa Pana Jezusa: Podobnie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam przykazano, mówcie: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co było naszym obowiązkiem. Ewangelia wg Łukasza 17,10.

6. Eliasz ilustruje jeszcze jedno bardzo realne niebezpieczeństwo związane ze służbą Panu. Oto kolejny mąż Boży, który po głębokich ćwiczeniach duszy stanął zdecydowanie, samotnie, po stronie Boga Żywego, sprowadził ogień z nieba, zniszczył proroków Baala, a jego modlitwa sprowadziła deszcz na spustoszoną ziemię. A jednak zaraz potem znaleziono go pod jałowcem, uciekającego przed Jezabel i w gorzkim zniechęceniu proszącego Boga, aby odebrał mu życie. Oczywiście, myślał, że dzięki tak potężnym dziełom mocy Izrael zostanie przyprowadzony z powrotem do Boga, a okazuje się, że takie moralne i duchowe skutki nie nastąpiły. Czuje, że jego wysiłki nie zostały docenione: jest wzgardzony i osamotniony. Czyż nie każdy prawdziwy sługa Boży musiał to odczuć, przynajmniej w jakimś stopniu? Ale czy zniechęcenie może być kiedykolwiek słuszne? Nigdy! To Bóg, a nie człowiek, decyduje o wartości naszej służby. A jeśli jest ona wykonywana dla Pana, to jej wyniki mogą pozostać całkowicie w Jego rękach. Nie jest nam łatwo stosować to w prawdziwej prostocie wiary, ale musimy pamiętać, że jesteśmy tylko sługami, a ta sama prawda Boża, dla której Eliasz mógł stanąć przed Achabem, jest naprawdę wystarczająca, by podtrzymać Eliasza, gdy jest całkowicie odrzucony i wzgardzony. Patrzmy po prostu na naszego Świętego Pana, a zniechęcenie nas nie ogarnie. Przeto, bracia moi umiłowani, bądźcie wy wytrwali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału w dziele Pańskim, ponieważ wiecie, że praca wasza nie jest daremna w Panu. 1. List do Koryntian 15,58.

7. Jest jednak jeszcze gorsze zło, które może zaatakować sługę Pańskiego i nie wolno zapominać, że dzisiaj każde dziecko Boże jest sługą Bożym i ma służyć Mu w sposób godny, ze czcią i bogobojnością. Jonasz pisze o sobie i demaskuje swoje własne motywy, co wydaje się być wyraźną wskazówką, że osądzając te motywy, Bóg w łasce uzdrowił jego duszę. Zamiast udać się do Niniwy, gdy Bóg go posłał, znalazł się na statku i zasnął, co doprowadziło go do przeżycia silnej udręki w brzuchu wielkiej ryby. Przyczynę swego nieposłuszeństwa sam ujawnia w rozdziale 4, w wersetach 1 i 2. Czuł, że jeśli pójdzie i ostrzeże Niniwę przed straszliwym sądem Bożym, Niniwa może się nawróci i sąd Boży zostanie zażegnany, gdyż wiedział, że Bóg jest łaskawy! A kiedy to się stało, bardzo się rozgniewał, być może dlatego, że czuł, iż ucierpi na tym jego reputacja proroka, albo dlatego, że wolałby, aby poganie zginęli, niż się nawrócili! Czy to możliwe, aby motywy dziecka Bożego mogły zejść tak nisko? Niestety, jest to prawda. Jest możliwe, że chcąc aby być kimś, okrutnie mogę pragnąć, aby inni zostali poniżeni. Czy szczerze modlimy się za wszystkich ludzi - tych najniższych, tych najpodlejszych? Czy cieszymy się na myśl o winnych grzesznikach, którzy zwracają się ze skruchą do Boga? Niech nasze serca przepełnia prawdziwa, czynna miłość do dusz, a będziemy zachowani od tej zimnej samowoli, która czyni to, co woli, zamiast być posłuszną Bogu. Czyż Jonasz nie powinien był się cieszyć, że jego kazanie zostało użyte przez Boga do nawrócenia całego miasta, aby wołało do Niego o miłosierdzie? Jeśli jednak sami nie wiemy nic o duchu skruchy, to skrucha innych nie poruszy naszych serc z wdzięcznością.

8. Ale co się tyczy Piotra, czyż zbyt często nie znajdowaliśmy się w jego towarzystwie, gdy odczuwaliśmy smutek z powodu jego porażki, gdy jego Mistrz stanął w najokrutniejszej godzinie prześladowania człowieka? Jaki potężny wróg tak osłabił tego gorliwego i czułego naśladowcę Pana Jezusa? Po prostu bojaźń przed ludźmi, która sprowadza sidła. Czy to możliwe, że ten mężczyzna, z natury tak śmiały i odważny, w konfrontacji z kobietą wzdraga się i mówi nieprawdę? Niestety, jak słabe są nasze serca! Ale dlaczego miałby się bać? Już wcześniej zapewnił Pana, że jest gotów pójść z Nim do więzienia i na śmierć. Ewangelia wg Łukasza 22,33. Ale w tym momencie sam Pan nie był gotowy. Udał się najpierw do ogrodu Getsemane, gdzie Jego dusza była wylana w agonalnej modlitwie do Boga, w świętym przygotowaniu do głębszej agonii krzyża. Piotr zaniedbał tego przygotowania: zasnął. Jakaż to lekcja dla naszych dusz! W sprawach Bożych naturalna odwaga zawiedzie: tylko Jego Boska moc i łaska mogą podtrzymać duszę i uchronić od strachu. W każdej chwili, gdy się lękam, ufać będę Tobie, Księga Psalmów 56,3. Będę ufał, a nie będę się bał, Księga Izajasza 12,2. Najbardziej uderzające jest to, że w Księdze Izajasza 51,12.13; widzimy, że strach, nie mniej niż inne zło, o którym wspomnieliśmy, jest produktem zwykłej pychy, choć może nam się inaczej wydawać: Kimże ty jesteś, że boisz się człowieka, który umrze, i syna człowieczego, który stanie się jak trawa, a zapominasz o Panu, Stwórcy twoim, który rozciągnął niebiosa i założył fundamenty ziemi? Czyż nie jest to surowa i sprawiedliwa reprymenda dla naszego niemądrego strachu przed człowiekiem? Rezultaty strachu Piotra były w najwyższym stopniu upokarzające, podobnie jak i my nie unikniemy zbierania tego, co zasiejemy. Jednak łaska Boża dokonała i dokonuje cudownej odnowy.

9. Element strachu nie miał jednak żadnego wpływu na pójście Pawła do Jerozolimy, gdy Duch Boży wyraźnie go przed tym ostrzegał. Ale z pewnością nie był on na właściwym miejscu, niezależnie od tego, jak odważny by nie był. W istocie, to żarliwa miłość do swego ludu, Izraela, i pragnienie jego zbawienia tak bardzo poruszały go, gdy starał się przyciągnąć ich uszy do Ewangelii. Jednak najprawdziwsze duchowe pragnienie nie może zastąpić kierownictwa Boga, który wiedział, że świadectwo Pawła nie zostanie przyjęte w Jerozolimie. Jest to lekcja niełatwa do przyswojenia w praktyce, lekcja bardzo upokarzająca i konieczna dla najgorliwszych sług Bożych. Fakt, że Paweł został tak bardzo użyty przez Boga do zbawienia pogan w innych krajach, nie wskazywał na to, że będzie tak samo użyty w Jerozolimie wobec swojego narodu. Jak możemy uniknąć smutnego wniosku, że był jakiś element pychy w jego poczuciu, że może przekonać tych Żydów, zwłaszcza po tym, jak Bóg powiedział mu, że nie może? Jak bardzo potrzebujemy jasnego Słowa Bożego na każdym kroku! Nie chodzi o to, że duchowa gorliwość sama w sobie jest złem - nie jest, ale jeśli na niej polegamy, to przekonamy się, że nas zwodzi i będziemy zbierać tego skutki. Stała, konsekwentna społeczność z Bogiem i poddanie się Jego Słowu jest naszą jedyną prawdziwą ochroną; a ze wszystkich tych przypadków, ten ostatni bez wątpienia ma na celu wywarcie najbardziej pozytywnego nacisku na nasze dusze.

Nie są to żadną miarą wszystkie przypadki świętych w niewłaściwych miejscach, o których wspomina Słowo Boże; dobrze byłoby rozważyć takie historie, jak ta, w której Abraham udał się do Abimeleka Filistyńczyka; liczne kompromisy Samsona z Filistynami; Elimelech i Naomi udali się do Moabu. Możemy jeszcze pomyśleć o pobycie Dawida w Gat, a później w Siklag; o wyborze przez Jonatana dworu swego ojca Saula, gdy Dawid był odrzucony; o zejściu Jozafata do niegodziwego króla Achaba, aby odwiedzić go po przyjacielsku; o Obadiaszu, słudze Pańskim, który służył Achabowi. Tak liczne przypadki tych niepowodzeń stanowią z pewnością poważne ostrzeżenia. Z pewnością nie mają one stanowić dla nas usprawiedliwienia dla naszych własnych niepowodzeń, lecz są drogowskazami ostrzegawczymi, abyśmy mogli uniknąć tych samych pułapek, a raczej znaleźć w Chrystusie Jezusie siłę i łaskę potrzebną do stawienia czoła tym rzeczom, pielęgnując pozytywne motywy wiary w błogosławionego Syna Bożego oraz miłości do Niego samego i do dusz.

Weźcie więc z sobą całą zbroję Bożą, abyście mogli wytrwać w dniu złym, a dokonawszy wszystkiego, ostać się. List do Efezjan 6,13.

English version: https://biblecentre.org/content.php?mode=7&item=690