Czy jesteśmy Laodycejczykami?

Edwin N. Cross

Przeczytaj Objawienie 3,14-20

Are We Laodiceans?

https://biblecentre.org/content.php?mode=7&item=1173
 

Za każdym razem, gdy czytamy Słowo, spoczywa na nas wielka odpowiedzialność. Często rozważa się aspekt prorocki tych rozdziałów, ale moim pragnieniem jest rozważenie ich strony moralnej. Za każdym razem, gdy czytam ten list, czuję się osądzany przez to Słowo. Robię sobie wyrzuty z powodu mojej letniości i czuję, jak Słowo Boże dotyka mojego sumienia.

Czuję się upoważniony do stwierdzenia, że zbyt często jesteśmy połowiczni. Gdy patrzymy na różne wspólnoty chrześcijan, widzimy, że niektóre z nich z całym sercem stosują się do prawdy, którą posiadają. Często brak jest znajomości Bożej prawdy. Mają całą ich koncentrację na ewangelizację, i nie są skoncentrowani na innych ważnych tematach. Jakże ci, którzy otrzymali cały skarbiec prawdy, łaskawie odzyskany dla nas przez Boga, mogą być połowiczni? Niestety, zbyt często tak właśnie się dzieje. Ten list z Objawienia 3:14-20 powinien nas pobudzić do głębszego przekonania się o naszym stanie i o potrzebie zdecydowanej zmiany na lepsze.

List jest skierowany do anioła (zwiastuna) zgromadzenia w Laodycei. Anioł (zwiastun) reprezentuje element odpowiedzialny: jest jedną z siedmiu gwiazd, które są po prawicy Pana i które dają światło (Apokalipsa 1,16-20). Tak więc anioł (zwiastun) powinien być nosicielem światła. W zgromadzeniu jest bardzo niewielu, którzy podejmują tę odpowiedzialność, ale czyż nie wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni?

Tydzień po tygodniu Laodycejczycy zbierali się razem, aby w posłuszeństwie Słowu z Dziejów 2,42, łamiąc chleb i uczestnicząc w innych zewnętrznych cechach zgromadzenia.

Być może od czasu do czasu byli jacyś nieobecni, a być może byli też zwykli spóźnialscy, ale na zewnątrz istniało lokalne zgromadzenie.

Należy zauważyć, że słowo "Lao-dycea" oznacza: "głos motłochu, głos ludu lub prawa jakich domaga się motłoch lub prawa ludu". Widzimy, że list ten dotyczy współczesnych okoliczności, ponieważ łatwo mówimy o "moich prawach", o "prawach kobiet", o "sprawiedliwości dla wszystkich" itd. ... ale co z głosem Pana? Istotą demokracji jest wola ludu, ale pragnieniem chrześcijan powinno być: "Jaka jest wola Pana, abyśmy ją spełnili". Na przykład, jeśli zadamy sobie pytanie, dlaczego jesteśmy zgromadzeni do imienia Pana Jezusa? Odpowiemy: "aby spotkać się z Panem", ale czy On naprawdę znajduje to w naszych sercach? Czy każdy z nas rozróżnia głos Pana? Jeśli tak nie jest, doświadczamy wielkiej straty. Ważne jest, aby przyjść, aby usłyszeć Jego głos. W naszych sercach powinno być głębokie pragnienie ujrzenia Jego oblicza i Jego Osoby.

Werset 14: "A do anioła zboru w Laodycei napisz: Te rzeczy mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego".

Pan przedstawia siebie jako Amen, świadka wiernego i prawdziwego. Nawet jeśli większość jest niewierna, On jest wierny. Powinniśmy być wiernym świadectwem nowego stworzenia. Jeśli spojrzymy na świadectwo, które daliśmy, musimy przyznać, że jest w nim wiele porażek. Patrząc na nie, możemy się zniechęcić. Spójrzmy raczej na Pana, u Niego mamy wielkie zasoby! On jest tym jedynym, prawdziwym, gdy wszyscy inni zawiedli.

Werset 15: "Znam twoje uczynki, że nie jesteś ani zimny, ani gorący; chciałbym, żebyś był zimny albo gorący".

Pan czyta to, co jest w naszych sercach, i może powiedzieć: "Ja wiem", nawet jeśli wstydzimy się mówić o naszych niepowodzeniach i odejściu od wierności Panu, mężowi czy żonie albo powiedzieć o tym naszym dzieciom. Dla Niego jest to tak, jakby wszystkie nasze uczynki były publicznie wyeksponowane na ogromnym ekranie. Gdy ktoś jest zimny, widać to; tak samo jest, gdy jest gorący w uczuciu do Chrystusa. Tutaj mamy do czynienia ze straszną sytuacją: uczucia są podzielone. Skoro mamy do dyspozycji taki skarbiec prawdy, jak możemy mieć podzielone serce? To, co my uważamy za tajemnicę, On zna, bo nic nie może być przed Nim ukryte. Z pewnością ten list porusza nasze sumienia.

Tutejsze towarzystwo miało jakąś prawdę, ale nie było nią poruszone. Przeżywali kryzys tożsamości. Nie mieli mocnych przekonań i zdecydowanego oddania Chrystusowi, Jego sprawie i Jego interesom na tym świecie.

Werset 16: "A ponieważ jesteś letni i ani zimny, ani gorący, zwymiotuję cię z ust moich".

Pan wskazuje palcem na ich stan według Swej doskonałej wiedzy i mówi Laodycejczykom, jaki on jest. On wie o tym, jak swobodnie traktują Jego Słowo. Pan jest wszystkim dla wiernych w zgromadzeniu filadelfijskim. W Laodycei jest prawda, ale nie ma przekonania; są letni. Moralność Laodycejczyków można znaleźć w każdym miejscu. Ich wielkim uniwersalnym przesłaniem jest UMIAR:

Nie za dobrze, nie za źle.

Nie za bardzo oddany, ale i nie za bardzo obojętny.

Nie za złe, nie za dobre.

Nie za bardzo podzieleni, ale nie za bardzo scaleni.

Nie bądź inny ani nadzwyczajny, to nie ma sensu, po prostu bądź zwyczajny.

Nie za bardzo prawdziwy, nie za bardzo fałszywy.

Nie za bardzo spragnieni, nie za bardzo zadowoleni.

Celem Laodycejczyków jest doskonałe upodobanie.

Nie za bardzo na plus, nie za bardzo na minus.

Nie za gorąco, nie za zimno!

Nie są ani na statku, ani na nabrzeżu, tylko pomiędzy nimi.

Zajmują miejsce neutralności.

Między dwoma stołkami.


Może to być przyjemne dla naturalnego człowieka, ale jeśli coś prowadzi do upadku, to właśnie taka postawa robi to nieuchronnie!

Pan nie chce takiego stanu.

On umarł za każdego z nas. Uczynił dobro dla mojej duszy. Nie zasłużyłem na nic innego niż tylko na gniew Boga, ale On dał mi łaskę za łaską. Co powinniśmy zrobić, aby odpowiedzieć na pragnienie Pana, abyśmy byli upodobnieni do Jego woli? Kiedy zaczniemy z Nim chodzić? Jutro? Nie! Natychmiast! i z sercem zdecydowanym. Odrzucając wszelką neutralność, musimy być mężni w obronie prawdy, skrupulatnie zachowując to, co słuszne, i nie godząc się na żaden kompromis w odniesieniu do prawdy Bożej. Musimy zachować to, co jest prawdą, i odrzucić kompromis. Wielu chrześcijan, którzy odmówili kompromisu, było prześladowanych jako męczennicy. Czy będziemy deptać ich męczeństwo? Czy prawdy, za które oni umierali, będziemy uważać za mało ważne?

Cały system kościelny kościelnojaństwa został zbudowany na neutralności wobec prawdy, z godną pożałowania obojętnością na najgłębsze i najwznioślejsze piękno chwały Chrystusa. Dla osobistej wygody i łatwości wielu postępuje wbrew Słowu Bożemu. Wydaje się, że Laodycejczycy kierowali się zasadą: "Trochę tego, co ci się podoba, dobrze ci zrobi", nawet jeśli nie jest to zgodne ze świętym Słowem Bożym. Nie, Pan chce, abyśmy byli całkowicie dla Niego. Siedem kościołów z Księgi Objawienia otrzymało różne zarzuty. Nie ma w innych listach nic tak pogardliwego jak 'wyplucie', nawet w liście dla Tiatyry. Tam w Tiatyrze była niemoralność, klerykalizm i korupcja kościelna. W Sardes: "Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły". Tutaj dla Laodycei upomnienie brzmi: "Zwymiotuję cię z ust moich", ponieważ letniość jest straszna. Jest to zepsucie tego, co najlepsze, które jest najgorszym zepsuciem. Napawa to Pana obrzydzeniem i całkowitą odrazą. Czy i nas ten stan napełnia przerażeniem? Jeśli tak, to jest to dla naszej duszy dowód, że usłyszeliśmy Jego głos. Jeśli zaś nie, to świadczy to o tym, że jesteśmy całkowicie przeniknięci duchem laodycejskim. Ci, którzy wierzą Panu Jezusowi Chrystusowi, nigdy nie zostaną wyrzuceni. Czy zatem jest to zgodne, z tym że w jakikolwiek sposób przejawiamy cechy tych, którzy zostaną odrzuceni w Laodycei?

Werset 17: "Ponieważ mówisz: Jestem bogaty i obfituję w dobra, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że jesteś nędzny i nieszczęśliwy, i biedny, i ślepy, i nagi".

"Jestem bogaty" - co za niebezpieczeństwo! List Jakuba 2,5 mówi nam: "Bóg wybrał ubogich tego świata, bogatych w wierze [...]". Jest to wielki powód do niepokoju w Europie, ponieważ nasze bogactwo nie pomaga nam żyć blisko Pana. Jest tak wiele dobrych rzeczy: jedzenie, ubrania, domy, ale czy tylko one zajmują nasze serca? Laodycejczycy usłyszeli prawdę, a Słowo Boże powiedziało im, że są biedni i są niczym. Nie przyniosło im to jednak pożytku, ponieważ nie było połączone z wiarą. Odrzucili Boże świadectwo i uznali własną ocenę za jedyną słuszną.

Wielu z nas jest w niebezpieczeństwie myślenia, że wszystko jest w porządku. Pan mówi do nas w tym liście i musimy pochylić głowę ze wstydu, ale potem podnieść oczy ku Bożemu światłu. On jest Bogiem. On nas nie opuści, ponieważ jest wierny i oferuje nam lekarstwo. Byłoby głupotą nie przyjąć go. Wyobraźmy sobie tonącego człowieka na środku oceanu, który odmawia przyjęcia oferty ratunku, ponieważ uważa, że jest w stanie wpław przepłynąć o własnych siłach 3000 kilometrów, które dzielą go od brzegu. Musimy przyjąć lekarstwo Pana. Jest to ostatnia godzina, mówi Jan, a teraz są to ostatnie minuty ostatniej godziny. Jeżeli mamy charakter Laodycei, to nadszedł czas, aby wziąć pod uwagę Jego Słowo.

Laodycejczycy są najbardziej nędzni i nieszczęśliwi. Żaden inny zbór nie ma takiego charakteru. Pan myśli przeciwnie do tego, co oni myśleli. Życie jest trudne dla niewidomego, który chodzi z białą laską. Duchowa ślepota jest o wiele bardziej przerażająca. Samson, ostatni sędzia, był ślepy, podobnie jak Sedekiasz, ostatni król. Obaj wiedzieli, że są ślepi. Laodycea jest tak ślepa, że nawet tego nie zauważa! Jej stan jest rozpaczliwy.

Wersety 18,19: "Radzę ci, abyś kupił u mnie złoto wypróbowane w ogniu, abyś był bogaty, i szaty białe, abyś był przyodziany, a wstyd twojej nagości nie ukazywał się; i namaść oczy swoje oliwą, abyś widział".

To są piękne wersety. Pan jeszcze z Laodycejczyków nie zrezygnował. Zajmuje się nimi i proponuje Laodycejczykom pięciokrotne lekarstwo. Jakże inaczej niż my. Co za rada! Co za łaskawa cierpliwość! Jego upomnienie świadczy o Jego silnej i niezawodnej miłości do swoich.

1. Złoto, które przeszło przez ogień sądu, jest ofiarowane darmo. Sugeruje ono boską doskonałość, Jego chwałę, Jego sprawiedliwość. Daniel mówi do Nabuchodonozora: "Ty jesteś tą głową ze złota" (Daniela 2,38). Zbyt długo zadowalaliśmy się przeciętnością, a Pan chce dla nas tego, co najlepsze. On pragnie dać nam to, co najdoskonalsze. Czy chcesz bogactwa, które będzie trwało wiecznie?

2. Białe szaty przypominają nam o prawości świętych. W codziennym życiu ważne jest, aby być przyodzianym. Żyjemy w świecie, w którym dominuje brak skromności. Czy w życiu codziennym jesteśmy odpowiednio ubrani? Tutaj sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Jest to jednak ważna kwestia w świecie, w którym zarówno mężczyźni, a w tym kontekście również szczególnie kobiety, nie mają wstydu. Jeśli nie wyjaśnimy naszym dzieciom, czym jest skromność, będą one miały poważne trudności w przekazywaniu im ewangelii. Nie zrozumieją ewangelii dla grzesznika, jeśli nie będzie w nich pojęcia wstydu.

3. On pragnie uzdrowić ich zepsuty i zniekształcony pogląd. Jakże wielu jest ślepych na cenną prawdę o chrześcijaństwie. Powiedz im o jakimś aspekcie prawdy zawartej w Piśmie Świętym, a oni wyśmieją cię, a może nawet powiedzą: "Tego nie ma w Biblii!". Niestety, ileż razy wypowiadane są takie słowa. Serce Chrystusa jest poruszone najgłębszą litością wobec tych biednych niewidomych.

Werset 19: "Tych, których Ja miłuję": Chrystus kocha nas do końca, niezależnie od tego, w jakim stanie się znajdujemy, a miłość ta nie jest uczuciowa i słaba, lecz silna. On bardzo kocha swoich. Swoją miłość okazuje w upominaniu i karceniu. Jeśli myślę, że jestem mądrzejszy od Boga, to nie będę karcił moich dzieci. Ziemski ojciec może odrzucić swoje dzieci, ale Chrystus nas nie opuszcza.

4. 'Bądźcie więc gorliwi i nawróćcie się'. Gorliwość jest antytezą letniości. W sprawach Chrystusa musi panować żarliwość. Jakże wiele korzyści własnych wypełnia nasze życie, zaniedbując zdecydowanie korzyści Pana. Raczej bawiliśmy się, niż rozmyślaliśmy nad chwałą naszego Pana. Tutaj jesteśmy napominani, abyśmy byli pilni w naszym chrześcijańskim życiu. Także, byśmy pilnie oczyszczali się z zaniedbań wobec Tego, który czuwa nad nami z nieustanną troską.

5. Bóg nie prosi nas o zrobienie czegoś nowego, ale o uznanie się, upamiętanie się, nawrócenie się, o pokutę. Powrót, uznanie się, upamiętanie się i pokuta nie są przyjemne. W rzeczywistości nic tak nie drażni zadufanego w sobie ducha, jak to. Jeśli są w nas jakieś cechy laodycejskie, idźmy do Pana i pokutujmy. Ten werset jest głosem Pana na obecny czas. Obyśmy go usłyszeli.

Werset 20: "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną".

Werset ten jest często używany w głoszeniu Ewangelii, ale dotyczy przede wszystkim wierzących. Pan jest na zewnątrz, podczas gdy Laodycejczycy myślą, że mają Go pośród siebie, zgodnie z Ewangelią Mateusza 18,20! Jednak stan Laodycei jest tak zły, że Pan musi być na zewnątrz. Jej zaślepienie oznacza, że nie zdaje sobie sprawy z tego, że On jest na zewnątrz. Jakże poważna, jakże uroczysta okoliczność! Jednak nawet tutaj widzimy czułą cierpliwość i wytrwałość Pana. Jest On zmuszony pukać, aby wejść do środka. On puka, a pomimo największego opuszczenia i obojętności wobec tego, co należy się Chrystusowi, jest nadzieja.

Wezwanie skierowane jest do poszczególnych osób. Czy je usłyszysz? Czy będziesz cieszył się komunią z Panem Jezusem i z wdzięcznością wnikał w Jego myśli, rozumiejąc je dzięki lekturze Jego Słowa i modlitwie z Nim? Taką tajemnicę mieli dawniej ci, którzy chodzili z Bogiem. Wciąż jest możliwe obcowanie z Panem, nawet o tak późnej porze i w czasie załamania. On daje ci tę możliwość w postaci wieczerzy, ostatniego posiłku pod koniec dnia. Czy odpowiesz na to?

Pan nie prosi nas, abyśmy szli sami, ale "z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca" (2. Tymoteusza 2, 22). Sprawy w świadectwie są trudne i możemy być zniechęceni. Chociaż niewielu kroczy wąską ścieżką, to jednak będzie można wyrazić społeczność razem z odpowiednim świadectwem o tym fakcie. Naszym obowiązkiem będzie szukanie takich osób. Oby Pan udzielił nam tej łaski w ostatnich chwilach chrześcijańskiego świadectwa na ziemi.

Werset 21: "Temu, kto zwycięży, dam zasiąść ze mną na moim tronie. Podobnie jak i ja zwyciężyłem i zasiadam z Ojcem moim na Jego tronie".

Im więcej wpuścimy Pana do środka, tym bardziej będziemy zwycięzcami. Zwycięzcom oferuje On nagrodę, swoją własną nagrodę. Wtedy świat dowie się, że Ojciec nas miłuje, tak jak On Go umiłował (Jana 17,23). Pan dał nam obowiązek opowiedzenia się za Jego prawami, tuż przed Jego powrotem. Nie dał tego przywileju Williamowi Farelowi, Jeanowi Kalwinowi czy Johnowi Nelsonowi Darby'emu, ale nam. My jesteśmy za to odpowiedzialni. Świadectwo spoczywa na naszych barkach aż do Jego powrotu. Ci, którzy głosili Słowo w ubiegłym wieku, słusznie czekali na przyjście Pana. Czy nasze postępowanie, nasze życie charakteryzuje się takim oczekiwaniem? On przychodzi i my Go zobaczymy. Jego nagroda jest z Nim, ale jest jeszcze coś więcej: zasiąść z Nim na moim tronie". Naszą nagrodą jest On sam, aby być z Nim na wieki.

Werset 22: "Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów".

Niewidomy nie ma oczu, aby widzieć. Głuchy nie może używać uszu. Bóg przemawia do tych, którzy mają pięć duchowych zmysłów, które funkcjonują dzięki wierze. Czy nasze uszy są otwarte na Jego głos? W Starym Testamencie jest napisane: 'Słuchaj, Izraelu', a w Nowym: 'Słuchaj, co mówi Duch'. Jego jedynym pragnieniem jest, aby Chrystus został uwielbiony. Czy dzisiaj będziemy słuchać Jego głosu?

E. N. C.

PS.: W niektórych komentarzach jest sugestia, że w Laodycei prawdopodobnie zaprzestano spotkań modlitewnych, ponieważ niczego nie potrzebowano, a zatem nie było się o co modlić.