Prawdziwy fundament pokoju

Charles Henry Mackintosh

Bardzo ważną rzeczą dla wierzącego jest jak najdokładniejsza świadomość tego, co jest prawdziwą podstawą pokoju, Ponieważ z biegiem czasu do dzieła, dokonanego przez Chrystusa, dodano wiele najrozmaitszych pojęć, które czynią je niezrozumiałym; wielu trapi się niepewnością, czy ich Bóg przyjął, Wiedzą oni wprawdzie, że do zbawienia niema innej drogi, jak tylko przez krew Chrystusa Pana; a jednak nie są pewni swego zbawienia. Jeżeli wierzymy w Chrystusa, to musimy mieć zupełną pewność, że jesteśmy na wieki uratowani od potępienia. Częściowe zbawienie nie jest do pomyślenia. Dzieło Chrystusa jest zupełne i pozostawia każdemu tylko dwie możliwości: zbawienie albo -- potępienie.

Gdy przed wyjściem Izraelitów z Egiptu anioł Pański przechodził kraj, aby wytracić wszystko pierworodne, Izraelici spożywali w domach swoich mięso baranka w pokoju, będąc pewni, że ich ta kara nie dotknie. Żaden z nich o to nie prosił, ale wszyscy mogli być spokojni, gdyż niewinna ofiara za nich umarła, a krwią jej zostały pomazane drzwi domów. Bóg powiedział: „ujrzawszy krew, minę was", a słowo Jego jest święte.

Jedynie też przez krew, a nie wskutek myśli swoich został Izraelita uratowany. Myśli jego mogły być jakiekolwiek, jednak bezpieczeństwa, w jakim się znajdował, naruszyć nie mogły, gdyż Bóg je uzależnił tylko od Siebie. Nie powiedział On; „gdy ty krew zobaczysz, minę ciebie", lecz „gdy ja ujrzę krew . . ." Krew była na zewnątrz, tak że znajdujący się w domu jej prawdopodobnie nawet widzieć nie mógł; ale Bóg ją widział, a to zupełnie wystarczało.

Zastosowanie powyższego do pewności zbawienia, jaką może mieć grzesznik, jest jasne, Chrystus Pan - niewinna ofiara, bez zmazy - przelał krew swoją za nas, a Bóg zapewnia wierzącego, że przez to został z Nim pojednany. Sprawiedliwości Bożej stało się zadość, a grzechy nasze zostały zupełnie zgładzone.

Człowiek jest skłonny szukać podstawy pokoju w sobie samym i woli patrzeć na dzieło Ducha Św. w nas, aniżeli na dzieło Chrystusa za nas; to jednak może go łatwo sprowadzić na bezdroża, Duch Św. nie czyni pokoju, lecz Chrystus go uczynił. Nie jest też powiedziane, że Duch Św. jest naszym pokojem, ale Chrystus. Bóg nie kazał pokój zwiastować przez Ducha Św., ale przez Jezusa Chrystusa, (Zobacz Dz. Ap. 10, 36; do Efez. 2, 14, 17; do Kol. 1, 20.)

Duch Święty objawia nam Chrystusa i daje Go nam poznać. Sprawia On, że się w Nim radujemy i że On nas żywi. On „bierze od Niego i nam zwiastuje". Duch Św. jest siłą obcowania ludzi z Bogiem, pieczęcią, świadectwem, namaszczeniem. Bez Niego nie moglibyśmy Chrystusa poznać, ani Zeń korzystać, ani Go godnie czcić. To jest jasne i dla każdego prawdziwego chrześcijanina zrozumiale. Pomimo to, dzieło Ducha Św. nie jest podstawą pokoju, chociaż nas czyni zdolnymi do radowania się z niego. Duch Św. zawsze jeszcze działa w sercu wiernego. On „przyczynia się za nami -wzdychaniem niewymownem” (Rzym, 8, 26). On się stara, aby nas coraz więcej uczynić podobnymi Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi; a celem Jego jest, „każdego udoskonalić w Chrystusie". On jest twórcą wszelkich dobrych postanowień i uczynków naszych, Dzieło Jego w nas i z nami nie będzie jednak prędzej ukończone, aż odejdziemy z tej ziemi i zajmiemy nasze miejsce u Chrystusa we wiecznej chwale.

Dzieło Chrystusa zaś jest raz na zawsze spełnione, On mógł powiedzieć; „Jam cię uwielbił na ziemi, i dokończyłem sprawy, którąś mi dal, abym ją czynił” (Jana 17, 4). „Lecz Ten jedną ofiarę ofiarowawszy za grzechy, na wieki siedzi na prawicy Bożej . . . albowiem jedną ofiarą poświęceni!” (Heb. 10, 12-14).

Rozróżnianie dzieła Ducha Św. w nas, od dzieła Chrystusa za nas jest bardzo ważne. Gdzie się te dwa dzieła zmiesza, nie może być mowy o trwałym pokoju. Podobieństwo przejścia Pańskiego różnicę tę wyraźnie zaznacza. Pokój Izraelitów nie był zbudowany na niekwaszonym chlebie lub gorzkich ziołach, które spożywać mieli - lecz na krwi. Nie było też o tym mowy, co oni, tylko co Bóg o tym myślał. Zrozumienie tego, daje sercu niewymowną ulgę i pociechę, Bóg znalazł okup za nasze grzechy we krwi Syna Swego i zawiadamia nas o tym; abyśmy w niej znaleźli pokój, opierając się na Jego słowach. A chociaż nasze myśli i uczucia wobec nieskończonego bogactwa tego okupu, zawsze jeszcze daleko za prawdziwą wartością onego pozostają, to wystarczy nam zapewnienie Boga, że grzechy nasze dla Niego więcej nie istnieją; a sumienie nasze może spocząć tam, gdzie Bóg spoczywa.

Cóż może wierzący, wobec tego, jeszcze uczynić? Do czego jest powołanym? Obchodzić święto niekwaszonych chlebów, oddalając od siebie wszystko, co kala czystość jego wzniosłego stanowiska i żywić się tym Chrystusem, którego święta krew winę jego zgładziła. Może on być pewny, że kara go nie dotknie, gdyż Chrystus ją za niego poniósł. Może on teraz w świętym pokoju za drzwiami pokropionymi krwią święto obchodzić, będąc pewnym doskonałej opieki, którą miłość Boża, we krwi Chrystusa Pana dla nas przygotowała.

Oby Duch Św. wszystkie wątpiące i rozpaczające serca doprowadził do pokoju, o którym świadczy Bóg w słowach: „Ujrzawszy krew, minę was, że nie będzie u was plaga ku zatraceniu”.

Na Baranku dusza moja

Odpoczywa, wielbiąc Go;

Gdyż On wszystkie moje grzechy

Zmył na krzyżu swoją krwią.

Błogie życie, słodki pokój,

Tu napełnia duszę mą,

Pokój, który z Niego płynie,

Dał i mnie przez łaskę Swą.

Już znalazła me sumienie,

Pokój przez krwi Jego prąd,

Którą obmył i oczyścił

W mojem sercu grzechu trąd.