Rozważanie Listu Judy

Frank Binford Hole

List Judy jest bardzo podobny do 2 listu Piotra 2: 1-3, 14, który uczy i musi być znany każdemu czytelnikowi. Obydwa mówią o bardzo złych ludziach i obydwa demaskują ich prawdziwy charakter. Obydwa przywołują przykłady ze Starego Testamentu drogą obrazowania i ostrzeżeń. Pośród przykładów wymieniają aniołów, którzy zgrzeszyli, oraz Sodomę i Gomorę. Obydwa przypominają nam, że nawet święci aniołowie nie przypisują sobie takiego autorytetu jak ludzie. Obydwa przywołują przypadek Balaama. Obydwa używają szeregu bardzo mocnych i obrazowych porównań aby poruszyć nas ich straszliwym złem i grzechem. Oraz, obydwa wykorzystują co mają do powiedzenia o złu, poprzez co pobudzają świętych do tego co jest dobre.

Do tej pory dzięki tym wszystkimi podobieństwom, podkreślona jest tam różnica, którą musimy starać się zrozumieć. W liście Piotra ludzie o których jest tam mowa, są wyraźnie fałszywymi nauczycielami, którzy sami podążają na zatracenie. Pod wpływem zła, ciągną za sobą na zatracenie niestabilne dusze, które przez uprawianie religii chrześcijańskiej, pozostały za nimi w tyle na widocznej drodze moralnego rozkładu pogańskiego świata. W liście Judy nie mówi się o tych złych ludziach, jako nauczycielach w ten sam określony sposób, lecz uwydatniona jest pozycja sprzeciwu którą przyjmują. Oni charakteryzują się stałym odstępstwem, zgodnie z czym aniołowie, którzy czekają na sąd nie są określani zwyczajnie jako o grzeszący, lecz jako nie utrzymujący swojego pierwszego mieszkania. To jest innymi słowy odstępstwo. Juda zatem wydaje się rozważać stan rzeczy o stopień gorszy niż ten, o którym mówi Piotr.

Także apostoł Paweł ostrzega nas o charakterze tych ostatnich dni w 2 Tym. 3: 1 – 4:5, dając polecenia słudze Bożemu w obawie tego co przepowiedział. Użyte słowa różnią się bardzo nieznacznie. Paweł, a także Piotr, mówi o „ostatnich dniach”. Juda mówi o „czasie ostatecznym”. Jan także mówi w swoim pierwszym liście o „czasie ostatecznym”, jednak tam jest to wyraźnie dokładniej sprecyzowane - „ostatnia godzina” - i dodany jest do tego pewien inny sens. Ponieważ oni byli w ostatniej godzinie kiedy pisał, żadna nowa „godzina” nie miała nastąpić pomiędzy czasem jego pisania, a przyjściem Pana, lecz nastąpi kiedy pojawi się Antychryst. Już wielu pomniejszych antychrystów pojawiło się jako zwiastuni tego wielkiego który, ma przyjść. Każdy z pozostałych natchnionych pisarzy: Paweł, Piotr i Juda patrzą na przyjście Pana jak na ostateczne, radykalne odrzucenia zła.

Juda zwraca się do „powołanych”, to jest do tych, którzy są prawdziwie powołanym ludem Boga bez rozróżnienia. On nie pisze do świętych tworzących jakieś szczególne zgromadzenie, lub do żydowskich wierzących jako odróżnionych od Greków: wszyscy święci są przed nim. On ogląda ich w dwojaki sposób: najpierw w relacji do Boga Ojca, a następnie w relacji do Jezusa Chrystusa. Słowo „umiłowani”, wydaje się być lepszym zaświadczeniem niż „poświęceni”. Oni, i my, jesteśmy „w Bogu Ojcu” umiłowanymi, „a dla Jezusa Chrystusa” zachowanymi.

Jak piękną jest ta uwaga! -jest to pierwsze wskazanie w tym liście. Do świętych ogólnie zwraca się jako do wywołanych z tego świata. Wszyscy są umiłowanymi w Bogu Ojcu, jako zrodzeni w Nim, i jako pod mocną ręką Jezusa Chrystusa, wszyscy zachowani. Prawdziwi święci Boży są obiektem Boskiej miłości, i wbrew wszystkiemu złu które może wtargnąć do kręgu chrześcijaństwa, oni będą zachowani do końca. Co więcej, miłosierdzie i pokój, i miłość są pomnażane dla takich, pomimo tego, że zło mnoży się wokół nich. Jaka zachęta jest w tym wszystkim! Jakie jest to zabezpieczające i pokrzepiające! W mocy tego, możemy przystąpić do rozważenia zła, które jest przedstawione i przepowiedziane.

Juda zamierzał pisać rozprawę dotyczącą „wspólnego zbawienia”, ale obok tego zamiaru, znalazł w sobie potrzebę pisania tego krótkiego listu napominając raczej do obrony wiary. Jest to godne uwagi i wyjątkowe wyznanie. Wspólne zbawienie, jest zbawieniem w którym my wszyscy mamy udział. Jest w rzeczywistości niewyczerpanym tematem, i mogłoby to być dobre, że przy innej okazji Juda wypełniłby swoje oryginalne zamierzenie, choć nie w natchniony sposób. Jako sedno sprawy, natchnione przedstawienie tego zbawienia było już możliwe w Liście Pawła do Rzymian, i natchnione Słowo Boże nie powtarza się. W Piśmie była jednak luka, która wymagała zapełnienia, więc pierwotny zamiar Judy był odsunięty na bok, a on sam został zaszczycony przez Boga będąc popychanym do służby w jej wypełnieniu.

Było to konieczne, aby ci powołani przez Boga zostali napomniani do walki o wiarę. Tylko apostołom było dane autorytatywnie wyjaśniać wiarę, i odnosić ją do natchnionych Pism. Tylko kilku ludziom było dane, porównawczo mówiąc, być pasterzami i nauczycielami, oraz dawać wskazówki w wierze. Jak chętnie wtedy te wielkie rzesze wierzących powinny dojść do poznania, iż obrona wiary i walka o nią była w interesie, lecz tylko niewielu. Stąd potrzeba tych słów napomnienia. Czy nie jest to niezwykłe i karygodne, że z napomnieniem nie powinno być dzisiaj tak wielu tych, którzy rozważyli walkę o wiarę jako nie mającą nic wspólnego z nimi i chcieliby przekazać tą sprawę kilku tym, którzy mają duże zdolności nauczania albo w pewnym rodzaju oficjalną pozycję?

Wiara jest niewymownie droga. Ona uosabia wszystko co wiemy o Bogu w Chrystusie. Jeśli ona działa, wszystko działa tak długo jak długo jesteśmy zainteresowani. Stąd musi ona być utrzymywana za wszelką cenę. Nie tylko biernie ale i czynnie. Wiara została „raz darowana świętym”. W tej wypowiedzi są trzy rzeczy, które wymagają uważnego odnotowania.

Po pierwsze - wiara została darowana, nie odkryta. To nie jest coś co zostało wypracowane przez ludzi i dodawane cząstka po cząstce, jak było w przypadku „nauk”, ale coś podarowane przez Boga, poprzez Jego Świętego Ducha. Nauki były rozbudowywane przez obserwacje, eksperymenty i wyciąganie wniosków. Wiara zaś została objawiona przez Boga, aby nasza wiara mogła ją odebrać.

Po drugie - wiara została raz darowana świętym; to jest raz dla wszystkich. Darowanie jej zajęło jakiś krótki czas. „Najpierw była zwiastowana przez Pana, potem potwierdzona przez tych którzy słyszeli.” Jednak do czasu kiedy Juda napisał to, darowanie jej było zakończone. Koło objawionej prawdy zostało uzupełnione w pismach apostołów. Ludzie nauki zawsze czekają na nowe odkrycia, mają mało rzeczy, które są pewne i pozostają poza wszelkimi wątpliwościami. My mamy wiarę darowaną raz dla wszystkich. Bóg przemówił. Jego Słowo zostało spisane i nie czekamy na żadne dalsze objawienie. Nie może być poprawiane, w myśl czego byłoby odrzucone. Odbieramy je, pragnąc pomocy Bożej, abyśmy mogli wzrastać w poznaniu.

Po trzecie - wiara zastała darowana świętym. Nie była darowana apostołom i prorokom, ale darowana poprzez nich świętym. Święci są konsekwentnie jej stróżami, a nie jedynie wybitnymi lub utalentowanymi ludźmi pośród świętych. To jest fakt głębokiej wagi. Wiara zwraca się do wiary każdego z nas. Każdy z nas odbiera ją i rozumie, i każdy z nas został uczyniony odpowiedzialnym za jej utrzymanie, walkę o nią kiedy jest to konieczne. W świetle tego, można zobaczyć jak katastroficznym był pomysł, iż korzystnym było mieć w kościele specjalną grupę ludzi, oficjalnie wyznaczonych, czy to kapłanów czy pastorów, do których należało utrzymanie wiary lub walkę o nią. Powołanie takiej grupy było głównym uderzeniem przeciwnika, dzięki czemu pomysł ten zwyciężył wielkie liczby świętych, którzy przez to zostali wyłączeni z działania w konflikcie wiary, i utrzymani w stanie duchowego niemowlęctwa.

Każdy prawdziwie wierzący, powinien zatem walczyć o wiarę i walczyć gorliwie jakby miał w tym życiową sprawę. Szczegóły tego jak, powinniśmy walczyć, nie są wymienione przez Judę w tym krótkim liście. Gdzie indziej znajdujemy wskazówki, które mówią, że musimy unikać wszelkiej cielesnej broni, i że nasz duch powinien być utrzymany w łagodności i skromności Pana Jezusa, któremu służymy (zobacz 2 Kor. 10: 2; 2 Tym. 2: 24, 25). Juda daje nam wskazówki, jak powinniśmy umacniać samych siebie w wierze, co jest przygotowaniem do walki o nią. Ale pojawiają się one pod koniec listu.

Od wiersza 4, Juda rozpoczyna ujawnianie stanu rzeczy, który rozwijał się, co uczyniło jego przesłanie tak pilnym. Ludzie o bardzo zdeprawowanym umyśle wkradli się niezauważeni [do kręgu chrześcijaństwa] – bezbożni, obracający łaskę Boga w kompletną swobodę, odrzucając wielkiego Mistrza, któremu rzekomo służą. Czytając Pierwszy List Jana widzieliśmy, że byli tam antychryści którzy „wyszli”, podczas gdy ludzie o których mówi Juda „wkradli się”. Pierwsi byli widocznym typem ludzi wysokiej klasy, inteligentni i myśliciele, którzy postanowili odejść, kiedy odrzucili ich ludzie. Drudzy byli niczym innym jak tylko wysoką klasą, ludźmi o rozwiązłym charakterze, używającymi łaski Boga, jako płaszcza do zakrycia swoich błędów.

Czasami dzisiaj słyszymy ludzi sprzeciwiających się doktrynom łaski, z tego powodu, że mogą być zelżeni. Odpowiedzią na to jest fakt, że oni byli już odrzuceni, a odrzucenie było w pełnym toku, przed tym, zanim pierwszy wiek osiągnął swój koniec; i to, że Pismo mówi nam o sposobie w jaki zostali oni zelżeni, a także to, że zamiast polecać nam porzucenie doktryn łaski, oni ponaglają nas do walki o nie!

W wierszach 5-7 mamy przytoczone trzy przypadki, które ukazują, jak nieodwołalny sąd Boży spotyka zło, które ci bezbożni ludzie popełniali. W przypadku Izraela był to oczywisty i całkowity brak wiary. Niewierzący byli wygubieni pomimo faktu, że na początku mieli udział w wielu przywilejach. W przypadku aniołów, ich grzechem było jedno: odstępstwo. Oni całkowicie porzucili swoje pierwotne miejsce zamieszkania. To jest odstępstwo; i dla każdego stworzenia, które by to uczyniło, obojętnie czy byłby to anioł czy człowiek, jest skazanie bez nadziei. Sodoma i jej siostrzane miasta, oddały siebie same całkowitej rozwiązłości, łamiąc na wskroś bariery, które ustanowił Bóg i ich sąd jest wieczny. Trzy przerażające ostrzeżenia.

Ludzie, których Juda przedstawił, odznaczali się podobnymi cechami. Skalali siebie samych przez cielesne grzechy, i w tym samym czasie charakteryzowali się aroganckim odrzuceniem autorytetu Chrystusa. To wiedzie do godnego uwagi wiersza, mówiącego o sporze między archaniołem Michałem a diabłem. To co cytuje Juda nie jest zanotowane w Starym Testamencie. Diabeł, pomimo że upadł, był kiedyś wysoko w hierarchii niebieskich sfer, i dopóki ostatecznie nie jest wyrzucony przez Boga, jego stanowisko jest respektowane. Nawet tak wysoki „anielski dygnitarz” jakim jest Michał szanuje to. On nie wziął na siebie odpowiedzialności za potępienie go, ale pozostawił to Panu.

Stąd, przechodząc dalej, nauczmy się nie czynić własnej woli, od czego nawet wzbraniał się Michał. Często możemy słyszeć ludzi mówiących o Szatanie w bardzo lekki i prześmiewczy sposób. Sami mogliśmy tak robić. Nie czyńmy tego więcej. Szatan jest duchową istotą, która miała wiodącą pozycję w anielskiej hierarchii. Pomimo upadku, on wciąż dzierży ogromną moc, której nie możemy pozwolić sobie lekceważyć. Teraz, pod ochronną mocą naszego Pana nie musimy się jej bać.

Wiersz 10 zawiera bardzo stanowcze oskarżenie. Ludzie, którzy są ignorantami tak bardzo jak arogantami, zazwyczaj popadają w nadużycie tego, czego nie rozumieją. Lecz nie tylko nie rozumieją, także gubią siebie samych w rzeczach natury, którą zrozumieli. Tłumaczenie Darby’iego woli tutaj użyć mocniejszego określenia: „również, jak nierozumne zwierzęta, rozumieją poprzez zwykłą naturę, w tych rzeczach gubią siebie samych.” Szydzą z duchowych rzeczy. Gubią siebie samych w rzeczach natury. Prawdziwie straszne oskarżenie!

Teraz droga tych ludzi, a może raczej zło, które ich charakteryzuje i które może być uwieczniane w ich następcach, jest obrazowo zarysowane w wierszu 11. Ponownie trzy przypadki zacytowane są ze Starego Testamentu, które dokładnie ukazują tę pozycję przed nami. W tym przypadku nie ma nic nowego. Za każdym razem, zło przybiera te same formy, przebiega tą samą drogą i dochodzi do tego samego końca. Juda mówi bez ogródek. Ci ludzie i ich następcy nie mają niczego jak biedę przed sobą.

Początkiem biegu tych wypadków jest pójście drogą Kaina. To jest droga samowoli w rzeczach Bożych. Kain był pierwszym który, obrał tę drogę, a jego imię zostało na niej umieszczone. On chciał zbliżyć się do Boga, i to samo w sobie było dobre: jednak chciał to uczynić w swój własny sposób, a nie w sposób Boży. Więc, przez Jego działanie, w odzianiu naszych pierwszych rodziców - w ubraniu ze skóry - Bóg wskazał na to, że śmierć była Jego sposobem, i wiara Abla zrozumiała to. Kain nie miał wiary, tylko swoje własne myśli. Dlaczego Bóg nie miał być usatysfakcjonowany ze sposobu, który wydawał się słuszny Kainowi? On obrałby swój własny sposób w samowoli.

Ci ludzie kroczą drogą Kaina, i jest to wciąż niezmiernie popularne. Są tłumy, które wolą swoje własne myśli, niż Słowo Boże. Dlaczego Bóg nie będzie zadowolony z ich starań i ich bliskości? Czy tak długo jak rozpoznają Go, nie mogą zbliżać się i czcić Go, tak jak by tego chcieli? W każdym wypadku jest to zależne od tego, co oni zamierzają czynić. Niestety, oni ciągle idą drogą Kaina: a na jej końcu jest biada.

„Chciwy bieg za błędem Balaama po zapłatę”, jest następnym krokiem. Jest jawnym pożądaniem w rzeczach Bożych. Pobłaża się pewnemu rodzajowi religii, i staje się ona zyskownym interesem. Balaam był duchowym medium, który zaadoptował tak dużo z prawdziwej wiedzy o Bogu, jak było to dla niego zyskowne. Był to praktykowany błąd Balaama. Błąd którego uczył, i przez który chwycił w sidła wielu spośród Izraela, oraz poprowadził ich pod sąd Boży. Był pełnym grzechu sojuszem z bałwochwalczym światem. A we wszystkim co praktykował i nauczał była przed nim jedna myśl dzięki której robił pieniądze – to umiłowanie zapłaty.

Nasz list mówi o „ścieżce Kaina” i „błędzie Balaama”, w 2 Piotra czytamy o „drodze Balaama”. Ale w obu listach myśl połączona z nim jest ta sama, ponieważ w liście Piotra znajdujemy go jako kochającego „zapłatę za czyny nieprawe”. Jego błąd opisany jest tam jako „szaleństwo”. Niestety! Jego szaleństwo miało wielu zwolenników, od dnia w którym Juda napisał do nas samych. Ci źli ludzie, których Juda ukazywał, „pobiegli chciwie” za błędem Balaama i wierzymy, że te dwa słowa są wciąż odpowiednie w odniesieniu do wielu. Jest to uderzający fakt, że Balaam i jego złe nauczanie wydaje się być skierowanym przez Pana do kościoła w Pergamie (Objawienie 2), gdyż kościół ten przedstawiał proroczo epokę, kiedy zaakceptował patronat świata. W taki sposób rozpoczęło się zepsucie systemu Rzymskiego.

W tym systemie widzimy religię, jako sposób do robienia pieniędzy, prowadzącą do jej najwyższych miejsc. Lata temu w Hiszpanii widzieliśmy pracę naukową, w której wyszczególnione były wszystkie rzekome korzyści oferowane przez Rzym, od urodzin aż po śmierć, za które trzeba zapłacić. W rzeczywistości nie było tam niczego bez pieniędzy. Co więcej, po śmierci były dalej pieniądze, pieniądze, ponieważ był tam „czyściec”, w którym trzeba było skrócić pobyt. Tytuł tej pracy, tłumaczony na angielski, to „Religia pieniędzy”. Historia Rzymu poprzez wieki dostarczała nam także wielu strasznych przykładów ludzi, którzy obrócili łaskę Boga w rozpustę, tak jak mówi Juda. Wiele innych form błędu ma silne starania robienia z nich pieniędzy, chociaż prawdopodobnie nie w tym samym rozmiarze.

W końcu jest bunt Korego, którego szczegóły dane nam są w IV Moj. 16. Grzechem Korego było samo-postanawianie w rzeczach Bożych, co przywiodło na niego szybką zgubę. Kain żył wiele lat po tym jak obrał drogę własnej woli. Balaam żył wystarczająco długo aby uczynić wiele spustoszenia w Izraelu przez swój błąd, co najmniej przez czas w którym jego pożądanie wydawało się przynoszącym korzyści. Ale samo-postanowianie Korego spotkało się z szybkim i drastycznym sądem.

To jest trzeci i ostatni stopień w postępie zła, wypełniającego dzisiejsze chrześcijaństwo. Wierzymy, że świadomie wypowiadamy te straszne przykłady, obfitujące z każdej strony. Nigdy ludzie nie byli tak pewni siebie i swej mocy w sprawach religii. Kore wystąpił przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi: dzisiaj ludzie którzy, nazywają siebie chrześcijanami, są dobrze przygotowani aby wystąpić przeciwko Chrystusowi. „Jezus Chrystus”, mówią, „pomyślał to i powiedział tamto. Ale my teraz wiemy lepiej jako należący do tego oświeconego wieku.” Bardzo złowrogi znak! Sąd nie może być już dłużej opóźniany.

Niech nam - którzy kochamy Pana Jezusa Chrystusa - będzie dane widzieć, że jesteśmy obiektem Jego woli, że szukamy Jego chwały, nie własnej, i że w rzeczywistości utwierdzając siebie samych utwierdzamy Jego prawa. Za to powinniśmy być mu wdzięczni.

Jeżeli wiersz 11 zarysowuje rozwój i koniec zła prowadzącego do odstępstwa, w wierszach 12 i 13 wracamy do ludzi, którzy uosabiają zło w czasach Judy. Opisywane jest tam dalsze zdemaskowanie ich charakteru, w serii obrazowych przykładów, których znaczenie musimy spróbować zrozumieć.

Byli oni „skazą” [„zakałą”] na ucztach miłości wczesnych chrześcijan. Słowo tak przetłumaczone ma znaczenie postrzępionej skały, w szczególności takiej, nad którą przelewa się morze. Więc ci źli ludzie, którzy wkradli się niepostrzeżenie, i którzy teraz zuchwale zajmowali miejsce we wspólnym życiu wierzących, byli strasznym niebezpieczeństwem tak jak rafa, która zatapia statki. Ich pasją było karmienie siebie, nie trzody. Juda ostrzega nas o ich prawdziwej naturze, abyśmy mogli się ich wystrzegać.

Dalej, wymieniając obrazy, oni są jak chmury unoszone przez wiatry, jeszcze bez wody. W ziemi, w której pisał Juda, chmury były przyjmowane jako dające obietnicę deszczu. Więc ci ludzie mieli powierzchowność przynoszących odświeżenie zmęczonego Bożego dziedzictwa, ale nie mieli nic do dania, będąc poruszanymi przez szatańską moc, której obrazem jest wiatr.

Porównuje ich do drzew „których owoce uschły”, lub nazywa „drzewami jesiennymi”. Obecnie w czasie jesieni spodziewamy się znaleźć owoce na drzewach; ale oni są bez owoców. Ci ludzie cechują się obietnicą bez spełnienia, są dwukrotnie umarłymi – raz przez naturę, a drugi raz jako idący pod sąd Boży. Mówiąc o nich jako o wykorzenionych, Juda bez wątpienia widział ich proroczo jako mających pójść pod sąd.

Oni także są jak huczące i pieniące się fale na morzu, ponieważ byli bez przeszkód zachowywani przez moc szatana. Było to ich własną hańbą, że się ukazali. Słowo, o którym powiedzieliśmy, jest w liczbie mnogiej „hańbami”; co znaczy, że te rzeczy były hańbą dla nich, a nie że przez nie [te rzeczy] popadli w pohańbienie. Prawdopodobnie oni nie zrobili tego, ale wywyższali się w nich.

Po piąte, oni byli jak wędrujące gwiazdy czy meteory, których światło bywa ugaszone w najgęstszych ciemnościach na wieki. To ponownie mówi o sądzie, i przyprowadza nas zpowrotem do punktu, do którego doszliśmy pod koniec wiersza 11 i 12. Wszyscy znamy prędkość meteoru sunącego poprzez niebiosa i wypalającego się w ciemność. Tak było z nimi. Nie mieli oni do dania żadnego stałego światła.

Widzimy więc, że ostatnie słowa każdego z tych trzech wierszy (11, 12, 13) wskazują na sąd; a teraz w wierszach 14 i 15 Juda mówi nam wyraźnie jak ten sąd spadnie na odstępców. Stanie się to poprzez bezpośrednie działanie Pana, objawione w Jego chwale, zapowiadane nawet od dni Henocha.

Wszystkie informacje, które Pismo dostarcza o tym godnym uwagi człowieku znajdujemy w paru słowach, jednak słowa te są pełne znaczenia. I Moj. 5. mówi nam o wzniosłym charakterze jego życia, jako o chodzącym z Bogiem nie mniej niż trzysta lat. Mówi nam także o jego wspaniałym końcu, o przeniesieniu przed oblicze Pana. Hebrajczyków 11 mówi nam o jego wierze, o mocy jego życia i przeniesienia. W Judzie odkrywamy, że był on prorokiem, i jak dotąd wiemy, najwcześniejszym ze wszystkich proroków.

Pierwszy prorok mówił o zbliżających się wydarzeniach dotyczących ludzi, kiedy Pan przyjdzie z tysiącami swoich świętych, aby dokonać sądu. Jego słowa wskazują to bardzo jasno. Kiedy On przyjdzie, ludzka nikczemność osiągnie swój szczyt, i będzie tak jawna i tak ohydna, że sąd poprzez skazanie i wykonanie, jest nieunikniony. Powtórzenie słowa: bezbożni w wierszu 15, jest bardzo uderzające. Będzie to sprawa bezbożnych ludzi czyniących i mówiących najbardziej bezbożne rzeczy, w bardzo bezbożnym stylu. W czasie Swego przyjścia Pan poruszy ich sumienie przywołując ich winy, aby musieli je uznać: wtedy On wykona sąd nad nimi.

Od najwcześniejszych czasów, objawiano nam, że sam Pan przyjdzie aby ujawnić ludzki bezwstyd i zło. Aż do czasów Nowego Testamentu nie wiedziano, że Pan Jezus który przyszedł na ziemię, jest tym Bogiem Jahwe. Wielu sądzi, że On nie przyjdzie, ponieważ Ewangelia przygotowała świat aby go przyjął. On przyjdzie znów aby oczyścić ziemię przez sąd, w otoczeniu Swoich świętych. Inne pisma informują nas kto to są ci święci, i jak oni osiągną niebiosa w porządku idąc razem z Nim. Ewangelia wypełni swoją powierzoną pracę, poprzez zebranie świętych poza świat dla niebios. Wtedy nastąpi czas sądu.

Mamy dalszy opis i zdemaskowanie tych ludzi, którzy wkradli się niezauważeni, w wierszach 16 do 19. Jest to naprawdę wspaniałe jak praca Ducha Bożego ujawnia nam ich prawdziwy charakter, abyśmy byli zdolni do rozpoznania ich. Powiedziano o nich, że są szemraczami i narzekaczami. To jest niezadowolonymi narzekającymi osobami. Powód tego wszystkiego nie leży w tych, przeciwko którym mają skargi, ale w ich własnych pożądliwościach. Ich pożądliwości tak ich opanowały, że nic nie jest w stanie ich zadowolić. Mówią wielkie rzeczy – o sobie samych bez wątpienia – i kochają wyniosły język, a jednocześnie płaszczą się i schlebiają wpływowym ludziom, aby wydobyć coś od nich dla swoich własnych korzyści. Jaki godny pogardy obraz wszystkiego tego, co jest dla nas rzeczywistością.

Juda każe nam także pamiętać rzeczy, które były wypowiedziane przez Apostołów Pana, wcześniej niż on napisał ten List. W 2 Piotra 3: 3 czytamy o szydercach przychodzących w czasach ostatecznych, chodzących za ich własnymi pożądliwościami, ale również inni Apostołowie świadczyli o tym samym. Ludzie, o których Juda pisze, mieli to piętno: byli zmysłowymi lub kierującymi się naturą ludźmi, którzy nie mają Ducha. Mieć Ducha to nieomylny znak prawdziwej przynależności do Chrystusa. Juda opisuje ich także, jako tych „którzy oddzielają siebie samych”. To jest bardzo otwarte pytanie; czy słowo „siebie samych” jest rzeczywiście w oryginale, a R.V. mówi prosto „którzy wywołują rozłamy”. Duch Święty jest mocą jedności. Ci ludzie bez Ducha byli wzniecającymi podziały. Z tym stwierdzeniem opis Judy, mówiący o nich, dochodzi do końca.

Ciemniejszy obraz bezbożności byłby niemożliwy do pojęcia. Opis rozpoczyna się obróceniem łaski Boga w pożądliwość, i odrzuceniem jedynego Mistrza i Pana. Kończy się wszczynaniem podziału, będącym dowodem braku Ducha Bożego. Na dodatek oni wkradli się pomiędzy świętych niezauważeni. Cięgle Bóg chce ich ujawnić, i jako odstępcy będą zniszczeni.

Teraz Juda nie tylko objaśnia nam zło; on używa tego, jako bodziec do wytrwałego poszukiwania tego co jest dla nas dobre. W wierszu 20 ponownie apeluje do prawdziwych świętych Bożych, i wskazuje co ich odróżnia pośród wszystkich tych problemów. Jego pouczenia podążają za czterema myślami.

Po pierwsze, mamy budować siebie samych w naszej najświętszej wierze. Zauważmy dokładnie. On nie mówi, że mamy budować wiarę. Widzieliśmy już w Liście, że wiara jest darowana nam jako doskonała i kompletna rzecz. Nie potrzebuje ona budowania. Nie możemy nic do niej dodać. To my jesteśmy tymi, którzy potrzebują budowania. Mogliśmy odebrać wiarę, i zająć w niej nasze miejsce. To jest dobry i prawdziwy początek, ale nie możemy na tym poprzestać. My potrzebujemy budować się na tym, a to winno być celem całego życia. Nie potrafimy nigdy być przepełnieni jej zasadami albo zbyt mocno utwierdzeni w niej. Juda mówi o niej jako o „najświętszej”. Nie mamy dzisiaj najświętrzego miejsca jak Izrael miał dawniej. Mamy w rzeczywistości najświętszą wiarę. Ona nie jest po to aby do niej wchodzić lub ją naruszyć. Nikt nie powinien czynić tego bezkarnie. Jedynie głupcy wdzierają się tam, gdzie nawet aniołowie boją się wstąpić.

Przypomnijmy sobie w tym miejscu, że głównym przesłaniem Listu jest to, że powinniśmy gorliwie walczyć o wiarę. Nasze byt budowany na wierze jest bez wątpienia wstępnym tego warunkiem. Niektórzy ludzie, którzy kochają walkę dla ich własnej chwały, gotowi są popaść w konflikt w sprawie, której powodu nie rozumieją do końca, o ile w ogóle go rozumieją. Ale nie jest to droga powołanych, którzy są umiłowani w Bogu Ojcu i zachowani w Jezusie Chrystusie. Wiara musi być podstawą na której budujemy, tak jak sztandar pod którym walczymy! Im bardziej rzeczywiście budujemy się na tej podstawie, tym bardziej będziemy moralnie i duchowo wyposażeni w moc, która umożliwi nam wejście w konflikt o wiarę.

Po drugie musi być „modlitwa w Duchu Świętym”. Nie „do Ducha Świętego”, jak gdybyśmy uważali Go jako obiekt wiary, poza nami. To jest „w” Nim, abyśmy się w Nim modlili. Teraz modlitwa jest wyrazem zależności od Boga, który jest poza nami. Jesteśmy bardzo zależni, i wiemy to, i wyznajemy praktycznie w modlitwie. W tym powinniśmy być bardzo przeciwni bezbożnym ludziom, których opisuje nam Juda. Oni uważają, że są zupełnie samowystarczalni, i z tego powodu gardzą zwierzchnościami i nie boją się mówić i czynić zła.

Jakkolwiek, nasze modlitwy są w Duchu, to jest modlimy się jako ci którzy są kontrolowani przez mieszkającego w nas Ducha Świętego i jako ci, którzy konsekwentnie proszą o rzeczy, które są według Jego myśli. Modlitwa, która wypływa z Ducha Świętego, działa w sercach świętych, jest pewna, jest żarliwa i skuteczna.

Na trzecim miejscu: zachowujmy samych siebie w miłości Bożej. W gorliwości, zapale, i mocy tego mamy przebywać. Jesteśmy oczywiście przekonani przez apostoła Pawła, że nic „nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym. 8: 39). Jego miłość ma moc trwać w nas, a On nigdy nas nie wypuści. Ale my także mamy mocno trwać w miłości do Pana, w cichych zakątkach naszych serc. Mamy być zanurzeni w tym, tak jak wiadro czy inne naczynie, które było rzucone do oceanu. Wtedy jest ono w oceanie i ocean w nim. Więc jeżeli utrzymujemy siebie samych w miłości Bożej, miłość Boża będzie w nas, dodajmy, że jest to piękna cecha naszego życia.

Ponownie przypomnijmy sobie, że jest to powiedziane do świętych którzy są napominani do gorliwej walki o wiarę. W zapale walki, nic nie jest łatwiejsze, jak popaść w irytacje, lub nawet zezłościć się. Jeżeli utrzymujemy samych siebie w miłości Bożej, nasz duch jest uniesiony ponad irytacje, która pochodzi od związków i motywacji złych ludzi.. Wierzący może zostać wplątany w kontrowersje z ludźmi, którzy stoją dużo wyżej niż on, na płaszczyźnie intelektualnej, ale jeżeli on sam jest dobrze zbudowany na wierze, i jeżeli modli się w Duchu Świętym, utrzymuje siebie w miłości Bożej, nie pozostanie tym „drugim”, w tym konflikcie. On może nie przekonać swoich przeciwników, ale każdy naoczny świadek będzie świadomy, że był świadkiem czegoś więcej, niż ludzki intelektualizm..

Na czwartym miejscu mamy spoglądać na łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa ku życiu wiecznemu. Mamy dzisiaj wiele, ale tam jest znacznie więcej, za czym powinniśmy podążać. Jesteśmy ludźmi, którzy mają nadzieję. Źli ludzie mogą mnożyć się wokół nas, i pełne odstępstwo może się zbliżyć, ale mamy wspaniały widok, i wielką nadzieję w nadchodzącym Panu. Czekamy na Jego przyjście w powietrzu, według 1 Tesaloniczan 4; 15-17, kiedy On zabierze swoich świętych do siebie. Jego wspaniałe działanie opisane jest jako łaska. Nie zasłużyliśmy na nią więcej, niż „zasłużyliśmy” na wybaczenie czy zbawienie. Ale dążymy aby je mieć, w prostocie, na gruncie łaski. To będzie akt łaski koronujący inne akty łaski, które charakteryzują Jego postępowanie z nami. A to wprowadzi nas do życia wiecznego w pełni znaczenia. Więc nie powinniśmy tylko mieć życie, ale także być w miejscu gdzie to życie ma swój dom i rozwija się do pełni rozmiaru.

Ale napomnienie mówi i o tym, abyśmy w czujności oczekiwali spełnienia tej wspaniałej obietnicy. Nie powinniśmy pokładać naszych nadziei w ulepszaniu ani świata ani kościoła. My nawet nie spoglądamy na nawrócenia – mimo że Bóg może w Swojej łasce obdarzyć czymś takim, i jeśli to uczyni, powinniśmy się radować i dziękować mu. Nie, my spoglądamy na nadchodzącego Pana. Im bardziej gorliwie walczymy o wiarę, tym jaśniej nadzieja ta płonie w naszych piersiach.

Cztery napomnienia Judy, dotyczące według kolejności: wiary, Ducha Świętego, miłości Bożej, i nadchodzącej łaski naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pod ich wpływem budujemy się, modlimy się, utrzymujemy samych siebie i spoglądamy. Te napomnienia są bardzo osobiste, odwołujące się do tych którzy miłują Pana.

W wierszach 22 i 23 mamy dalsze napomnienia dotyczące naszego stosunku do dwóch innych grup ludzi, określonych jako „niektórzy” i „inni”. Oni nie są ani złymi ludźmi zdemaskowanymi w Liście, ani bojącymi się Boga świętymi, do których jest skierowany ten List.

„Niektórzy” w wierszu 22, to ludzie, którzy są w pewnym stopniu usposobieni, lub zniewoleni przez złych ludzi. Tacy muszą być ostrożnie odróżnieni i traktowani z litością. „Inni”, o których mówi wiersz 23, są ewidentnie głębiej wplątani w zło, i skalani przez nie. Nawet i ci, pomimo tego mogą być zachowani chociaż ten, który mógłby ich wyratować, musi uczynić to w duchu bardzo oddalonym od pewności siebie. Musi się bać ognia, który zapowiada ich pochłonięcie, mieć nienawiść do ciała, które ich skalało. Jedynie wtedy, kiedy pójdzie w tym duchu, uniknie skalania samego siebie, a wtedy będzie zdolnym do ich wyratowania.

Jest to dla nas bardzo ważne słowo, ponieważ jesteśmy z natury bardzo skłonni traktować jednakowo wszystkich, którzy są w jakikolwiek sposób wplątani w takie bezbożne sprawy. Możemy zauważać zło, i czuć się mocnymi przeciwko niemu, a także być gotowymi na zrzucenie wszystkiego na jeden stos, zbałamuconych z bałamucącymi, zostawiając ich, w ich skalaniu z oczekującym ich ogniem sądu. Tak nie może być. Musimy pamietać słowo, „czyniąc różnicę”.

Kiedy dochodzimy do wierszy 24 i 25, jak zachwycający jest kontrast w tym wszystkim co Juda zapisał wcześniej. Wyszliśmy od mroków ludzkiej niegodziwości i odstępstwa, a nawet od sporów i uczynków prawdziwych wierzących, pośród otaczającego zła, a weszliśmy w czyste światło mocy i łaski Bożej. Nasze oczy są podniesione do tego „który was może ustrzec od upadku”. Tutaj, i tylko tutaj, jest prawdziwe odpocznienie dla serca.

Jesteśmy wezwani do walki o wiarę, do budowania samych siebie w niej, oraz do pracy, do ratowania innych od splamienia i zagłady, ale możemy nie znaleźć odpowiedzi w samych sobie, lub w naszych uczynkach. Możemy mieć łaskę, aby zachowywać siebie samych w miłości Bożej. W pewnym stopniu, możemy teraz znaleźć jedynie odpoczynek w fakcie, iż On jest zdolny zachowywać nas od upadku i stawić nieskalanymi przed obliczem Swojej chwały.

Jedynie Pan ma moc, a my możemy winić tylko siebie za jakiekolwiek potknięcia na drodze. Chociaż jeszcze możemy się potykać, to nie powinniśmy ostatecznie upaść. Powinniśmy być stawieni przed obliczem Jego chwały kiedy ona dalej świeci, a nie wtedy gdy światło tej chwały odkryje w nas upadek. Jakie zdumiewające! Jak wspaniałe! Jaki triumf łaski i mocy Bożej!

Nic nie pozostaje jak upaść przed obliczem Boga-Zbawiciela, przez Pana Jezusa, i oddać mu chwałę, uwielbienie, moc i władzę, teraz i po wszystkie wieki. Amen