Pięciu karciarzy

Pewnego dnia, jadąc pociągiem, miałem swoiste przeżycie. W przedziale oprócz mnie i trzech podróżnych siedziało pięciu młodych mężczyzn, którzy grali w karty. Byli widocznie oszustami, robiącymi interesy na fałszywej grze. Nie trwało to długo, a przemówili do pozostałych podróżnych prosząc ich, aby wzięli udział w grze, jednakże wszyscy odmówili. W końcu zwrócili się do mnie, mówiąc: „Poznajemy po pańskiej twarzy, że gra pan wspaniale. Niech pan z nami wspólnie zagra.”

„Niegdyś umiałem grać, – odparłem – lecz dawno to zarzuciłem. Teraz mam coś lepszego do czynienia.”

„Jak to – odpowiada mi pięciu – niech pan tylko zacznie, a wygra wszystkie nasze pieniądze.”

„Możliwe, że nie będzie tego wiele – powiadam – w każdym razie nie będę próbował. Jest was pięciu, to wystarczy do gry.” Jednak młodzi ludzie nadal nie ustępowali. Dlatego im wyjaśniłem: „Moi panowie, nie dam się wciągnąć do gry z wami, lecz jedno mogę uczynić, coś co was zainteresuje.”

„A co to będzie?” – pytali z zaciekawieniem.

„Mogę wam powróżyć z kart, a więc przepowiedzieć wam z kart waszą przyszłość.”

„Wspaniale! Świetnie! – wołali bezładnie – Czy pan chce nam zaraz kłaść karty? Prosimy!”

„Owszem, jeśli sobie życzycie; lecz z góry zapowiadam, że może być tak, iż wam się nie spodoba ta wyrocznia.”

„O, nie! Jakie karty pan sobie życzy?”

„Proszę pięć pik!” – Podano mi je, spodziewając się kapitalnego żartu. Ale ja pozostałem całkiem poważny, a w sercu wzdychałem do Pana Jezusa prosząc Go o pomoc i pomyślny wynik.

„Czegoś jeszcze potrzebuję, i to koniecznie – rzekłem – Biblii.”

„Biblii?” pytali i nieco speszeni spoglądali nawzajem na siebie.

„Ani jednej nie mamy.”

„Nie macie – odpowiedziałem – ale był czas, że niejeden z was miał Biblię. A gdybyście ją zachowali i zastosowali się do niej, to dzisiaj byłoby z wami o wiele lepiej. Lecz ja mam Biblię.”

Z tymi słowami – częściowo ku ich uciesze, a częściowo ku przerażeniu – wyjąłem na wierzch swoją kieszonkową Biblię, gdyż była mi potrzebna do mego zadania. Ale mniemam, że dla większości z nich wydobycie pistoletu byłoby mniej niepokojące niż widok Biblii. Nie zaniepokoiła mnie jednak ich konsternacja i zacząłem:

„Moi panowie, widzicie dwa górne piki; one oznaczają wasze dwoje oczu; ten w środku oznacza wasze usta, a dwa dolne – wasze kolana. W związku z tym przeczytam wam poważne słowa:

Oto idzie z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko. Objawienie 1:7. Ten, Kto te słowa wypowiedział, jest Panem nieba i ziemi, a niegdyś cierpiał i umarł za nasze grzechy na krzyżu. Własnymi oczami zobaczycie Go kiedyś; będziecie przed Nim stali, aby być sądzeni, bowiem On jest sędzią całego świata.

Przechodzę teraz do omówienia waszych ust i kolan. Dlatego też Bóg Go - Pana Jezusa - nader wywyższył i dał Mu te imię, które jest ponad wszelkie imię, aby w imieniu Jezusowym wszelkie kolano się skłaniało ... i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku uwielbieniu Boga Ojca. Filipian 2:9-11.

Na podstawie tego poważnego miejsca ze Słowa Bożego mówię wam z góry, że i wasze kolana będą musiały zgiąć się później przed Panem Jezusem; a również wasze usta otworzą się i wasz język, który wypowiadał niejedno próżne, złe i fałszywe słowo, będzie musiał wtedy wyznać, że Jezus Chrystus rzeczywiście jest Panem Chwały, wywyższonym nad wszelką władzę.

A teraz część druga, jeśli sobie tego życzycie. Owe pięć pików przedstawia także pięć prawdziwych łopat, którymi prędzej, czy później grabarze wykopią groby dla pięciu grzeszników. A wtenczas, jeśli jeszcze nie będziecie uratowani, pójdziecie na wieki do piekła.”

Następnie przeczytałem im z Ewangelii wg Łukasza 16 rozdziału kilka wierszy o bogatym człowieku w męczarni i ciągnąłem dalej:

„Oczy moje – a nie byłem lepszy od was – zwróciły się do Jezusa, Zbawiciela, do Jego odkupienia dokonanego na krzyżu. Potem otworzyłem usta i wołałem do Niego o łaskę. Zgiąłem także kolana pod brzemieniem moich grzechów przed Nim i wyznałem ustami całe swoje dawniejsze życie w skrusze i żalu.

A jeśli i wy tak uczynicie, to mogę wam z góry powiedzieć z całą pewnością, że unikniecie wszystkiego, co na pewno musiałoby spaść na was, bowiem Biblia mówi prawdę. Moją największą radością i nagrodą byłoby to, gdyby tylko jeden z was to uczynił, jak ja, i pośpieszył do Zbawiciela, aby go zbawił. Ale na takiej drodze jak ta, na której jesteście teraz wszyscy pięciu, pójdziecie na wieczne zginienie.”

Lata mijały.

A oto pewnego dnia, gdy przechadzałem się w pobliżu mojego mieszkania, stanął przede mną jakiś obcy człowiek i rzekł uprzejmie:

„Dobry wieczór.” Odpowiedziałem: „Tak, ten ma dobry wieczór, kto posiada Boga za Ojca i kroczy ku Jego odpocznieniu.”

„O, tak – odpowiada mi obcy – ma pan słuszność; cieszę się, że spełnia pan wciąż swą czynność.”

„Jaką czynność?” – zapytałem.

„No, przy stawianiu kart!”

„Przy stawianiu kart? – odpowiadam – dzięki Bogu, to nie jest mój zawód.”

„A mnie jednak kładł pan karty, naturalnie więcej niż dziesięć lat temu,” (następnie krótko opowiedział mi wszystko, co powyżej zreferowałem).

„Ach, tak – rzekłem – przypominam sobie dobrze ową podróż, ale jakoś bardzo prędko opuściliście mnie i to bez zapłacenia za stawianie wam kart.”

„Ja jestem pańską zapłatą. Pańskie słowa już się częściowo sprawdziły. Trzy groby zostały już wykopane. Teraz tylko jeszcze dwoje żyje z owych pięciu graczy w karty. Jednego z dwóch żyjących widziałem przed kilku dniami. On pragnie być uratowany i rzekł mi:

'Willi, nie mogę zapomnieć tych pięciu pików'. A ja, kochany przyjacielu, nawróciłem się, i dzięki Bogu, jestem własnością Pana Jezusa!

Owego dnia, gdy spotkaliście nas w pociągu, byłem głęboko nieszczęśliwy. Co dopiero umarła moja matka, a ja krótko przedtem byłem u niej. Przywołała mnie do siebie, i powiedziała: 'Willi pocałuj mnie jeszcze raz i nie zapominaj wiersza: Oto idzie z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko. Może pan sobie wyobrazić jak się czułem, gdy zacytował pan te same słowa. Ten wiersz prześladował mnie, ale ja piłem i piłem. Wreszcie wyemigrowałem.

W dzień mojego wylądowania w Kaliforni zaszedłem do sali gdzie odbywało się głoszenie Słowa Bożego. I tam rozważano słowa: Oto idzie z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko. To było więcej niż mogłem znieść. Jeszcze tej nocy skłoniłem swoje kolana w głębokim zawstydzeniu i skrusze i znalazłem w Jezusie mojego Pana, a On uratował mnie, zaraz po tym, gdy wyznałem Mu swoje grzechy, tak jak pan udzielił mi rady. Wiem teraz na podstawie Pisma Świętego, że Bóg mnie ułaskawił.”

Drogi Przyjacielu – Słowo Boże nie wraca bez wykonania swojej pracy. Jak często już słyszałeś o Panu Jezusie? Czy już przeżyłeś pokutę i z wiarą zwróciłeś się do Boga, by przejść z śmierci do życia?

Może aż do dzisiaj starasz się omijać obecność Bożą, aby uwolnić się od Jego osądzenia, a jednak i tak staniesz przed Nim. Czy chciałbyś Go spotkać jako nieprzekupnego sędziego, którego oczy są jak płomień ognia? O przyjdź jeszcze dziś do Niego, Który spogląda na ciebie miłościwie, by cię uszczęśliwić, abyś nie stanął przed sądem! Pośpiesz zawczasu, póki nie jest za późno!

Szukajcie Pana, póki daje się znaleźć; wzywajcie Go, póki blisko jest. Niech opuści bezprawny drogę swoją, a człowiek nieprawy myśli swoje i niech się nawróci do Pana ... Izajasza 55:6-7

Przypisek:

Ewangelista użył karty tylko dla zilustrowania. Wszelkie przepowiednie bazują jedynie na Biblii. Więc to wszystko nie jest związane w jakiś sposób z okultycznym wykładaniem kart.